Rozmaite Gackowej przypadki.
Blog > Komentarze do wpisu

O sztuce umiaru

Ha, chyba się w edytorze blogowym coś zepsuło, takim go jeszcze nie widziałam.

Spróbujemy.

Czemu ludzie byli kiedyś chudzi, a teraz są grubi? Może nie wszyscy, ale większość?

No czemu?

Bo za dużo jedzą, to jasne. Ale kiedy i jak się to stało?

Opowieść babci z lat pięćdziesiątych: W sezonie na truskawki mój mały wtedy

wujek dostał do łapy kilka monet i poszedł na plantację po kilogram truskawek.

Truskawki miały być dla całej rodziny, dla czterech osób.

Wracając do domu z tej plantacji mały wujek zjadł wszystkie owoce.

Było to wydarzenie tak niesłychane, że opowiadano mi o tym, kiedy byłam

mała a na straganach leżały truskawki jak o największej zbrodni.

Lata siedemdziesiąte: Na straganie w Łebie, w środku sezonu turystycznego

pojawiły się brzoskwinie.

Odstawszy ogonek mama kupiła dla nas dwóch kilogram owoców. W głębi

ducha uznałam to za ilość za małą dla mnie jednej.

Dziś: codziennie dla Pana Męża kupuję 3/4 kilograma czereśni. Zjada je sam

bez gadania i konsekwencji. Sobie kupuję

3 nektarynki i też je sama pożeram. Uważam z nimi, bo spokojnie mogę zeżreć

i 3 kilo, nigdy nie mam ich dość. A owocami

można się utuczyć do kształtu piłki. Popatrzcie na niedźwiedzie, one przed

zimą pasą się do rozpuku owocami i sadło im rośnie wystarczające na całą zimę

niejedzenia.

Jedliśmy kiedyś mniej wszystkiego. Parówki - od słowa para, czyli dwie - to

była porcja dla jednej osoby. Chleba, dwie małe kromki, kotlety mielone na

ł dłoni, dwa kartofle na głowę do obiadu. Ciastka bardzo rzadko.Cukierki

jadało się na sztuki a nie na kilogramy. Czekolada, w ilości jednej tabliczki

była rozpustą dla całej rodziny, to samo z torcikiem

wedlowskim. 

Teraz batonik jest na jeden chaps. Nie wspomnę o zupełnie dawniej nieznanych

rzeczach do jedzenia i picia, takich jak chipsy, orzeszki solone i słodkie napoje,

co ich można zjeść do miliona kalorii i być dalej głodnym.

Rozpusta i tyle. Kompletny brak umiaru.

piątek, 20 lipca 2012, weisefrau

Polecane wpisy

  • Zniknąć i być znikiem

    Kiedyś, dawno temu, wydawało mi się ze moja rodzina jest OK, a inne są jakieś dziwne. Na tej samej zasadzie mojej mamie wojna za oknem i ojciec w oflagu wydawał

  • Goście w ogródeczku

    Upały dają się nam we znaki. Miasto jest rozpalone, śmierdzące i trudne do zniesienia. Nasz ogródeczek, cienisty niemal przez cały dzień i chłodniejszy niż rozg

  • Ogrodnictwo dla leniwych

    Ostatnia zima była dla roślin straszna. Bardzo wiele z nich wymarzło. Na naszym osiedlu ponad połowa żywopłotów została zniszczona i ogrodnicy wymieniają teraz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
spirit_of
2012/07/20 16:32:29
Ciekawe obserwacje uczynione przez niemieckich fachowców zywieniowych:
Czlowiek zjada porcje, niezaleznie od jej wieklosci. Kiedys porcja= torebka zelków Haribo wazyla 12 deko, teraz 20. Podobnie z czipsami- pojemnosc opakowania tez sie podwoila. Rachunek kaloryczny jest prosty ;) a czlowiek podobno nie potrafi "nie dojesc". Przynajmniej wieksza wiekszosc ;)
Chemiczne dodatki robia swoje, czyli mase ciala. Kiedys popularnym slodyczem byl chleb z cukrem, i czlek wiedzial, z czego to sie sklada. W batoniku siedza i cukier prosty, i cukier zlozony, i cukier pod fikusnymi nazwami maltozy, i inne takie. Wszystko z wdziecznoscia osiada na biodrach i brzuchu.
Co do owoców, panuje bledne przekonanie, ze sa "zdrowe" zawsze i wszedzie, i niby we wszystkich ilosciach. Kazde jablko sklada sie miedzy innymi z cukru, i swoja wartosc kaloryczna zawiera. 5 jablek dziennie- to juz wiecej niz kotlet schabowy, jesli chodzi o kalorycznosc.
-
Gość: feri, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/07/21 00:32:13
Gackowo droga! Racja Twa niewątpliwa, ale tak to będzie coraz częściej w świecie naszem pięknem, który mówi nam, że najlepszym przyjacielem dziewczyny są... nie, nie diamenty, ale galerie handlowe! Ja ze swej strony polecam blog, na który trafiłam przypadkiem (przez amerykańską grupę dyskusyjną dotyczącą... dziania koronek, huhu!), a jego lekturze zawdzięczam nie tylko świeże spojrzenie na kwestie żywieniowe, ale i bardzo ładny poziom hemoglobiny glikowanej! Ty wiesz, o Pani, o czym piszę! ;) Jak i ubytek masy ciała w okolicach oponki i tym podobne.
sugarfreegoodies.info/
I zdrowia życzę, a raczej obu - fizycznego i psychicznego :)
-
Gość: weisefrau, *.dynamic.chello.pl
2012/07/21 09:07:13
feri, dziękuję :-)))
-
2012/07/21 14:00:13
hop ! hop!
Może byś się skusiła?
zapraszam
forum.gazeta.pl/forum/w,15333,137592178,137592178,Szarotki_.html
-
2012/07/23 17:24:13
Prawda jak zwykle leży po środku. Należę bez wątpienia do grubasów. Jako dziecko byłam cienka jak patyk, jako dojrzewająca nastolatka już nie. Jako panna na wydaniu też do anorektyczek nie należałam. Po urodzeniu dzieci niestety waga ostro się poruszyła. Gdzie ja nie byłam , po poradę rzecz jasna. Stosowałam diety pod czujnym okiem lekarzy, w tym słynnej dr Będzińskiej z Łodzi ze specjalizacją bariatra. Efekt ?? kamienie w pęcherzyku, wrzody na żołądku. Ostatnio byłam na badaniach u lekarza ktory leczy chroby metabolizmu. Jak zobaczył moje wyniki był w szoku. Musiałam je powtórzyć raz jeszcze. W tym i cukier. Otóż wymknęłam się ze wszystkich jego badań i tabelek, nie mieściłam się tam wogóle. Wyniki były jak z podręcznika medycyny. Dodam, że nie jadam praktycznie mięsa i pochodnych. Moim grzechem są bułeczki z maslem, nie na codzin oczywiscie i slodka herbata. Niestety smiem twierdzić, że za otyłość odpowiedzialne sa hormony i nasze geny. Jestem z rodziny grubasków, moj mąz z rodziny anorektykow. Mamy 3 dzieci, dwoje z nich może jeść do rana wszelkie używki kulinarne i waga jest piękna, a jeden wystarczy, ze za duzo mówi i już tyje. I też jest jaroszem. Jakaś cholerna niesprawidliwość i tyle.Mam nadzieję, ze kiedyś uczeni zapanują nad tym zjawiskiem. A Ty nie marudż, laska jesteś i ciiiiiicho byyydż
-
2012/08/02 09:45:50
Fajny post, temat dobry.Należy również dodać do tego nieumiaru w jedzeniu i piciu rozwój naszej cywilizacji.Te wszystkie zmywarki, mopy, elektryczny sprzęt kuchenny(kto teraz mieli mięsko mielone w tradycyjny sposób...), to nasze dobrodziejstwo w życiu codziennym ale również nasz mały leniuszek.Nie ruszamy się tak jak kiedyś,brak samochodu i zepsuta winda to tragedia.I kalorie się zbierają i oponki rosną, i BMI do góry.
Pozdrawiam w optymistycznym nastroju:)